Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 21:31
Powiem szczerze że mi Hołownia kojarzy się tylko z Newsweekiem (gdzie jego felietony podobają mi się bardziej niż wszystkie w Polityce razem wzięte), więc aż tak bardzo mnie nie zdziwiła reakcja bibliotekarki
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
a ja się nie dziwie jej , prowadzi księgarnie ma stosy książek ale księgarnie obecnie nie są zasilane w nowe tytuły chyba że jakie Harry Potter czy podobne i również dlatego że w Nakle mało się czyta takie jest moje zdanie
To wytłumacz jak to jest, gdy ja chcę podjąć pracę jako sprzątacz kibli to musze wiedzieć wszystko o sprzątaniu kibli bo mnie nie przyjmą a taka Pani w bibliotece, która jest tam po to by nam pomóc, gdy przyjdziemy po książkę to nawet nie wie co to felieton... Byłem ostatnio i zapytałem o pewne felietony a ona mi się pyta co to jest felieton i zaczęła szperać w encyklopedii. Ta kobieta nie jest na właściwym miejscu. Oczywiście mowa o bibliotece publicznej. Przyjęli ją tam chyba po znajomości. Natomiast proponuje Pani z publicznej wybrać się kawałek dalej do swoich koleżanek z biblioteki pedagogicznej i nauczyć się od nich co nieco. Tam wiem, że jak przyjdę to każdy mi pomoże i znajdzie odpowiednią książkę nawet wtedy, gdy nie wiem co tak do końca potrzebuje. Wystarczy jedno hasło a za chwilę leży już sterta książek na ten temat.
Ło... ja w ogóle kiedyś w bibliotece (bodajże zakładając kartę biblioteczną) spotkałam się z tekstem typu "Sama poszukasz sobie książkę, bierzesz swoją kartę, wszystko wypisujesz, oddajesz kartkę i za miesiąc książkę oddajesz albo przedłużasz termin"
_________________ "Natura nie łamie swych praw" /Leonardo da Vinci/
Ło... ja w ogóle kiedyś w bibliotece (bodajże zakładając kartę biblioteczną) spotkałam się z tekstem typu "Sama poszukasz sobie książkę, bierzesz swoją kartę, wszystko wypisujesz, oddajesz kartkę i za miesiąc książkę oddajesz albo przedłużasz termin"
Szczerze ? Nie widzę w tym absolutnie nic dziwnego. Więcej, taka forma korzystania z biblioteki jest wygodniejsza. Rozumiem, że nie zawsze się da znaleźć coś konkretnego w 2 minuty ale wolę sam poszperać w woluminach niż prosić kogoś o pomoc. Poza tym - przynajmniej ja - traktuję taką formę jako swego rodzaju przygodę. Kto wie, może natknę się na coś o czym kiedyś gdzieś tam myślałem i skrzętnie schowałem w pamięci... a tu nagle jakiś tytuł wpada mi w oczy i voila
Co do bibliotekarki... no cóż, nie mnie osądzać jak dostała ten angaż ale faktem jest, że jednak podstawy jak np. wspomniany " felieton " itp powinny być jej znane i przede wszystkim zweryfikowane przez kogoś kto takową osobę zatrudnia. Wiedza naprawdę niewiele kosztuje. Książki aż się proszą by je złapać do ręki i sączyć z nich ekstrakt
Mógłbym tam pracować czułbym się jak w raju.
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pon 03 Sty, 2011 13:04
I co ta pani zrobi, jak na jej miejsce przyjmą kogoś, kto wie, co to felieton? Przecież nie znajdzie sobie pracy. Zostanie na garnuszku państwa, tyle że zamiast w bibliotece, przesiedzi dzień na kawie u koleżanek. To już niech lepiej siedzi w tej bibliotece, przynajmniej głupich myśli nie dostanie i będzie się czuła potrzebna, a po 15:00 wróci do domu i nawet będzie zmęczona po "pracy".
Fakt, może i jest tam bezużyteczna, ale cała biblioteka jest niewiele więcej warta. Bo ośmielę się wyrazić przypuszczenie, że poza ośrodkami akademickimi biblioteki służą jedynie uczniom (lektury szkolne plus kilka Harrych Potterów i starczy za bibliotekę), a dorośli, pracujący ludzie, których nie stać na choćby 3-4 książki w roku, i tak książek zazwyczaj nie czytają. Bo to, że książki są drogie, to też jakiś mit. Do najtańszych nie należą, owszem, ale wystarczy sobie przeliczyć, ile każdy z nas wydaje na prezenty świąteczne. Albo na ciuchy, kosmetyki itp. Maskara to jedna niedroga książka. Para jeansów czy jeden dzień zagranicznych wakacji to przynajmniej 2 książki. Itd.
A co do biblioteki pedagogicznej: zgadzam się, to wspaniały wyjątek w tym mieście.
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
I co ta pani zrobi, jak na jej miejsce przyjmą kogoś, kto wie, co to felieton? Przecież nie znajdzie sobie pracy. Zostanie na garnuszku państwa, tyle że zamiast w bibliotece, przesiedzi dzień na kawie u koleżanek. To już niech lepiej siedzi w tej bibliotece, przynajmniej głupich myśli nie dostanie i będzie się czuła potrzebna, a po 15:00 wróci do domu i nawet będzie zmęczona po "pracy".
Krzych, nie spodziewałem się takiej opinii po Tobie. Idąc tym tokiem rozumowania, to możemy wszystko wytłumaczyć. Niech sobie rządzi jakiś tam burmistrz, niech sobie rządzą jacyś tam radni, niech sobie dyrektoruje jakiś tam dyrektor, itd. Niech się marnotrawią publiczne pieniądze, a pracownicy niech się czują potrzebni.
Uważam, że chyba jest osoba nadzorująca to i ta osoba ma prawo wymagać od swoich podwładnych jakiejś wiedzy i umiejętności? A jak nie, to trzeba się szkolić. Skoro w normalnych zakładach pracy wymaga się od pracowników podnoszenia kwalifikacji, to nie rozumiem, dlaczego tego się nie wymaga od osób, które są na garnuszku państwa.
Czyżby te osoby były uprzywilejowane w jakiś sposób? I od nich nie wymaga się wiedzy i kompetencji?
Dopóki nie będzie ciągłej kontroli i monitorowania pracowników (zwłaszcza mam na myśli jednostki zależne od budżetu), to nie będzie dobrze.
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pią 21 Sty, 2011 14:55
jozin napisał/a:
Krzych, nie spodziewałem się takiej opinii po Tobie. ...
Ja nie mówię, że mi się to podoba. Mnie to od wielu lat denerwuje. Mam tylko świadomość, że walka z tymi zjawiskami jest bezcelowa. O ile jeszcze burmistrz może wpłynąć na działanie urzędu gminy, o ile rząd może cokolwiek poradzić na marnotrawstwo w ZUSie, o tyle praca, jaką trzebaby włożyć w normalne działanie biblioteki, w żaden sposób się nie opłaca.
Załóżmy, że wymagamy od bibliotekarek podniesienia kwalifikacji. Z własnej kieszeni mają chodzić na kursy? Raczej nie będą. Więc już jesteśmy na minusie. Czy w Nakle istnieje "ośrodek kształcenia bibliotekarzy"? Niestety to "podnoszenie kwalifikacji" oznaczałoby pewnie studia podyplomowe, czyli nie dość, że pieniądze uciekają z gminy (co innego gdyby można je wysłać na kursy w gminie), to przyzwyczajona do świętego spokoju bibliotekarka zdenerwuje się, że musi zarywać przez rok weekendy, dojeżdżać itp.. I to w imię czego? Ilu jest takich trudnych czytelników, którzy pytają o felietony, Hołownię czy Hawkinga? Ilu doceni tę kosztowną zmianę?
Muszę przyznać, że ostatnio w bibliotece publicznej byłem jedynie przy okazji kiermaszu, gdzie za złotówkę można było kupić "Zbrodnię i karę" albo biografię Arafata. Bo tak jak Nietoperz, wolę kupić. Ostatecznie przez ostatnie 50 lat wydawnictwa nie próżnowały i zostało wydanych tyle dobrych książek, że nie muszę się rzucać na nowości. I, niestety, pod względem wydatków na kulturę, zaczynam doceniać PRL :/
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
Wyżej narzekałem na bibliotekę w Nakle nad Notecią, ale ostatnio odwiedziłem stronę biblioteki i mile się zaskoczyłem.
Mianowicie na ów stronie, można wyszukać sobie książkę z katalogu księgozbioru.
Chcemy, aby nasi czytelnicy mieli wpływ na politykę gromadzenia zbiorów. Dlatego Drogi Czytelniku, jeżeli uważasz, że w zbiorach naszej Biblioteki powinna znaleźć się jakaś książka, prosimy, poinformuj nas o tym wskazując konkretnego autora i tytuł. Formularze dostępne są w Bibliotece ul. Dąbrowskiego 20. W ramach posiadanych środków finansowych Twoje sugestie będą uwzględnione przy zakupie nowości wydawniczych.
Smutne jest to, że przez jedną wpadkę bibliotekarza ocenia się pracę innych osób wykonujących ten zawód.... Ja ostatnio potrzebowałam pomocy w szukaniu literatury do pracy i spotkałam się z miłą i fachową obsługą. A BIBLIOTEKARZE TO TEŻ LUDZIE! Nie muszą znać wszystkich autorów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum