Bardziej mi chodzi o przedstawienie w gazetach sytuacji:
nakielskiczas.pl , z dnia 06.04.'11 napisał/a:
W poniedziałek, 4 kwietnia, przed nakielskim marketem Biedronka przy ulicy Potulickiej zebrali się członkowie stowarzyszeń „Stop Wyzyskowi – Biedronka” oraz „Sierpień 80 Konfederacja”. Zebrani protestowali przeciwko sponsorowaniu Euro 2012 przez Biedronkę.
Stowarzyszenia „Stop Wyzyskowi – Biedronka” oraz „Sierpień 80 Konfederacja” zapowiadają, że wystąpią z wnioskiem do UEFA o wykluczenie sieci handlowej Biedronka ze sponsoringu Euro 2012. Według nich Biedronka jest sponsorem niegodnym, którego „nieuczciwe i niecne praktyki wobec pracowników i dostawców” są niezgodne z zasadami określonymi w punkcie 8 „Jedenastu wartości” UEFA.
Jeśli UEFA nie wykluczy Biedronki ze sponsoringu, wnioskodawcy będą podejmowali wspólne działania protestacyjne przed i podczas rozgrywek Euro 2012.
gazetapomorska.pl , z dnia: 06.04.'11r. napisał/a:
Protest przeciwko pracy i płacy w dużych sieciach handlowych zapowiedziano w sklepie sieci Biedronka przy ul. Potulickiej w Nakle. Akcja odbyła w poniedziałek, ale wzięli w niej udział tylko bydgoszczanie.
Wszystko rozpocząć się miało o godz. 9. Wiadomo było, że nie potrwa długo, bo już o godz. 11 działacze Polskiej Partii Pracy i związkowcy "Sierpnia 80” rozdawać mieli ulotki w Bydgoszczy, przed dyskontem Biedronka na Osowej Górze. Liczyli na rozgłos, o planowanej akcji powiadomiono zawczasu media.
Ale w placówce przy ul. Potulickiej w Nakle nikt na związkowców nie czekał. Jaki protest? jaka akcja? - pytali zdziwieni pracownicy Biedronki, w których obronie organizatorzy mieli przecież działać.
Trzy minuty przed wyznaczoną porą pod market zajechały dwa auta ze związkowcami z Bydgoszczy. Nie weszli do sklepu, stanęli przed wejściem w czerwonych kubrakach z napisem Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80.
Nielicznym klientom - z racji wczesnej pory i deszczu - rozdawali "Kurier Związkowy” i kartkę z protestem, w którym żąda się wykluczenia sieci Biedronka ze sponsorowania Euro 2012. - Proszę sobie poczytać w domu, bo jest źle - zachęcali klientów dyskontu. W oczy rzucał się tytuł czołówki - "Fortuny na wyzysku”.
- Tak, tak, jest źle, emerytury mam tylko 600 złotych - odpowiedziała starsza pani. Inni brali ulotki w milczeniu.
- Proszę odejść, inaczej wezwę kierownika - poprosiła jedna z pracownic marketu. 7-osobowa grupa związkowców pozostała jednak na miejscu. Zapewniali, że są tu, bo prosili ich o to pracownicy sieci z Nakła, ale tych pod sklepem nie było. Inni handlowcy także nie przyłączyli się do akcji. O jej cel pytali tylko dziennikarze...
Michał, trochę jak na onecie, tytuł jedno, a treść drugie .
Wracając jednak do meritum, myślę, że w nakielskich biedronkach nie ma problemu i każdy jest szczęśliwy (to taki mój kiepski Strasburgerowy żarcik).
Ciekawe, czy rzeczywiście pracownicy nakielskich marketów prosili związkowców o przyjazd do Nakła.
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Ja myślę, że pracownicy nakielskich biedronek są zadowoleni z pracy. A dlaczego ? bo tą pracę w ogóle mają i mogą pracować mieszkając w Nakle. Bezrobocie jest spore w naszym powiecie, więc każdy się cieszy, że ma prace. A że cieżko ? No niestety, żeby zarobić trzeba się narobić zwłaszcza jak nie ma się wykształcenia, choć i z wykształceniem ludzie pracują w Biedronce.
A co do protestu.. Jakieś nieporozumienie. Takie protesty to w duzych miastach sie robi, co by ktoś to zauważył a nie w Nakle.
Ja myślę, że pracownicy nakielskich biedronek są zadowoleni z pracy. A dlaczego ? bo tą pracę w ogóle mają i mogą pracować mieszkając w Nakle. Bezrobocie jest spore w naszym powiecie, więc każdy się cieszy, że ma prace. A że cieżko ? No niestety, żeby zarobić trzeba się narobić zwłaszcza jak nie ma się wykształcenia, choć i z wykształceniem ludzie pracują w Biedronce.
Trochę off top, ale sam sprowokowałeś
Od dawna wiadomo, że posiadanie wykształcenia, choćby najlepszego, nie gwarantuje nikomu żadnej pracy. Ja w każdym razie nie wyobrażam sobie zatrudnienia kogoś ze względu na posiadanie wykształcenia. Dla mnie liczy się to, co ktoś umie, jakie ma predyspozycje, jakie aspiracje i jak może mi pomóc w rozwoju firmy. Wykształcenie jest tylko nic nieznaczącym dodatkiem, bo studia są tylko po to, żeby uczyć, a nie nauczyć.
Pewnie zaraz gromy posypią się na mnie od zrozpaczonych studentów (lub absolwentów), którzy będą mówić, że tak nie jest. Ja jednak wiem coś o tym i wiem, o czym piszę.
Moja konkluzja jest taka, że osoby będące po dobrych studiach, a widniejący na liście bezrobotnych są często "popsuci". Dlaczego taki radykalny pogląd? Wielu takim ludziom wydaje się, że posiadane przez nich wykształcenie upoważnia ich do wysokich oczekiwań finansowych względem pracodawcy. W sumie sam kilka takich CV dostałem od ludzi i byłem przerażony. Człowiek nie mający doświadczenia, nie wiedzący nic o branży z gołym tytułem mgr w mailu pisze mi, że liczy na atrakcyjne wynagrodzenie. Głupota ludzka nie zna granic, ale nie będę takich ludzi wyciągał z ich wyimaginowanego świata. Niech dalej tkwią w nadziei, że im się coś należy.
W środowisku pokerowym mówi się, że są dwa rodzaje wygranych: wysoka potencjalna wygrana i niska pewna wygrana. Jest też powiedzenie o wróblu i gołębiu. Myślę, że oba idealnie sprawdzają się w powyższym przykładzie.
Wracając do tematu Biedronki, to fakt, że wysokie bezrobocie powoduje, że ludzie pracujący w tych marketach w ogóle się cieszą, że mają pracę. Nie zgodzę się jedynie z tym, że by zarobić, trzeba się narobić. W Biedronce pewnie tak, ale przykłady innych nakielskich instytucji pokazują, że wcale tak być nie musi.
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Od dawna wiadomo, że posiadanie wykształcenia, choćby najlepszego, nie gwarantuje nikomu żadnej pracy. Ja w każdym razie nie wyobrażam sobie zatrudnienia kogoś ze względu na posiadanie wykształcenia. Dla mnie liczy się to, co ktoś umie, jakie ma predyspozycje, jakie aspiracje i jak może mi pomóc w rozwoju firmy. Wykształcenie jest tylko nic nieznaczącym dodatkiem, bo studia są tylko po to, żeby uczyć, a nie nauczyć.
Racja. Tylko, że nadal większość pracodawców najpierw patrzy jakie masz papiery i dopiero na podstawie tego Cie przyjmują.
Cytat:
Nie zgodzę się jedynie z tym, że by zarobić, trzeba się narobić. W Biedronce pewnie tak, ale przykłady innych nakielskich instytucji pokazują, że wcale tak być nie musi.
Od dawna wiadomo, że posiadanie wykształcenia, choćby najlepszego, nie gwarantuje nikomu żadnej pracy. Ja w każdym razie nie wyobrażam sobie zatrudnienia kogoś ze względu na posiadanie wykształcenia. Dla mnie liczy się to, co ktoś umie, jakie ma predyspozycje, jakie aspiracje i jak może mi pomóc w rozwoju firmy. Wykształcenie jest tylko nic nieznaczącym dodatkiem, bo studia są tylko po to, żeby uczyć, a nie nauczyć.
Racja. Tylko, że nadal większość pracodawców najpierw patrzy jakie masz papiery i dopiero na podstawie tego Cie przyjmują.
Jeśli mówimy o korporacjach to pewnie tak jest. A w przypadku mniejszych firm, papiery to jest tylko jeden z mało znaczących elementów, który decyduje o przyjęciu do pracy.
Oczywiście, mogą być inne sytuacje, że jak firma szuka kucharza, piekarza czy murarza, to w tym wypadku papiery są istotne. Ale nie o takich mówimy .
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Ja wam powiem, bardziej mi chodziło jak Ci pseudo związkowcy się wpindalają tam gdzie nie są potrzebni, pracownicy byli zdziwieni, że garstka kolesi w plastronach wleciało niezapowiedzianych...
i tak by można było mówić o związkowcach w całym kraju, przykład KGHM ... firma na związkowców wydaje rocznie 2,5 mln zł
Związki zawodowe to jest zmora polskich pracodawców i gdzie tylko możliwe, tam się tępi takie inicjatywy w zarodku.
Z drugiej strony w wielkich korporacjach ich istnienie uważam za przydatne.
Z trzeciej zaś strony, w wielkich korporacjach mniej się łamie prawa pracownicze niż w małych firmach. I kółko się zamyka. Nie ma optymalnego rozwiązania...
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 230 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Czw 21 Kwi, 2011 18:57
Co do wykształcenia:
zacznijmy od tego, że wykształcenie jest bazą. Same studia nic nie dają, ale osoba po liceum ogólnokształcącym bez doświadczenia (prawie) zawsze ma mniejsze szanse niż po pedagogice. Podejrzany jest też człowiek, który ma cudowne dossier zawodowe a wykształcenie gimnazjalne.
Problem w tym, że absolwentom politologii czy prawa wydaje się, że coś im się należy z tytułu posiadania "mgr" przed imieniem. Sam szukam pracy, ale pytany o studia nie narzekam, że "po nich" nie mogę znaleźć pracy, tylko mówię że dzięki nim szybko się uczę itp itd. a pracy to ja się nauczę... w pracy. Oczywiście wymagania finansowe idą na dalszy plan, bo najpierw ktoś musi mnie poznać, by mnie docenić.
Co do związków:
zastanawiam się czy w cv jako dodatkowy atut nie wpisać sobie że z pewnością nigdy nie wstąpię do ZZ - bo patrząc na działania tych największych po prostu się nimi brzydzę. I wkurza mnie, że 1000 górników palących opony pod sejmem to "bojownicy o godność i miejsca pracy", a ja gdybym spalił te same opony na nakielskim rynku, dostałbym (słusznie) mandat od straży miejskiej.
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum