Ja porusze inny problem, problem zmotoryzowanych. Czy Nakło nie wydaje sie wam nieco dziwnym miastem?? dokladniej chodzi mi o pieszych poruszajacych sie po jezdni gdzie i kiedy tylko chca. W soboty w godzinach porannych to juz wogole najlepiej nie wyjezdzac. Jakie macie z tym doswiadczenia?? Ja kiedys zatrzymalem sie przed pasami, przepuscilem ludzi i juz zaczalem ruszac, az tu nagle z tylu samochodu wyskakuje koles przed maske pod kola. O malo co go nie potracilem. Czyja bylaby wina?? oczywiscie moja bo niby byl na pasach. Nikt nie bralby pod uwage tego ze wbiegal i to jeszcze od tylu ze nie mialem szans go w zaden sposob zobaczyc
Nakło pod tym względem jest uważane przez bydgoszczan za miasto świętych krów. Po prostu piesi włażą wszędzie, nie martwiąc się o nic. A kierowca musi jechać bardzo, ale to bardzo uważnie...
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Szczególnie da się to zauważyć od Bydgoskiej do końca Dąbrowskiego. A najbardziej "niebezpiecznie" zawsze jest na wysokości WBK zatrzymujesz się, żeby przepuscić kilku pieszych, chcesz ruszać... a tu jak nie z jednej to z drugiej strony Ci "wpadają" na zebrę ...
Dołączył: 26 Sty 2010 Posty: 65 Skąd: Nakło nad Notecią
Wysłany: Sro 31 Mar, 2010 14:35 RE: Piesi
Moim zdaniem większe konsekwencje powinni ponosić piesi.
Przyznam szczerze, iż po Nakle wolę się poruszać pieszo gdyż ( o ironio ) czasami szybciej dojdę "z buta" niż samochodem. Zwłaszcza w godzinach szczytu to jest jeden wielki korek. Wielokrotnie widzę jak ludzie wchodzą na pasy z przeświadczeniem, iż maja do tego prawo... Zero empatii !! A pretensje do kierowcy o to, że jeździ jak pirat... Hmm powinno się karać na takie rzeczy. Bo przechodząc przez jezdnię tez stajemy się uczestnikami ruchu, a bieganie przed samochodem i sprawdzanie reakcji kierowcy to nie zabawa a konsekwencje mogą być dość opłakane... a kto winny?? kierowca...
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pon 19 Kwi, 2010 14:24
No właśnie niekoniecznie: moja znajoma, po potrąceniu jej przez samochód na przejściu na Mickiewicza, była przesłuchiwana przez policjanta, który kilkakrotnie użył stwierdzenia "wtargnięcie na pasy" - oczywiście policja to nie autorytet w zakresie wykładni prawa, ale coś tam jednak wiedzą chyba...
A co do świętych krów: ja osobiście, zarówno jako pieszy, jak i kierowca, wyznaję zasadę, że miasto jest dla ludzi (w domyśle: pieszych), nie samochodów. Ostatecznie wolałbym, by na Rynku znajdowało się w jednym momencie 5000 pieszych niż 500 samochodów.
Dlatego jadąc ciągiem Bydgoska/Dąbrowskiego staję co 10 metrów, przepuszczając czasami nawet "prewencyjnie" (grupa pieszych jeszcze nie przechodzi, ale się czai). Oczywiście sam staram się jako pieszy gwałtownie nie wbiegać na jezdnię, ale też zachowań, które sam jako kierowca przejawiam, wymagam w jakimś stopniu od innych.
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
A co do świętych krów: ja osobiście, zarówno jako pieszy, jak i kierowca, wyznaję zasadę, że miasto jest dla ludzi (w domyśle: pieszych), nie samochodów. Ostatecznie wolałbym, by na Rynku znajdowało się w jednym momencie 5000 pieszych niż 500 samochodów.
Dlatego jadąc ciągiem Bydgoska/Dąbrowskiego staję co 10 metrów, przepuszczając czasami nawet "prewencyjnie" (grupa pieszych jeszcze nie przechodzi, ale się czai). Oczywiście sam staram się jako pieszy gwałtownie nie wbiegać na jezdnię, ale też zachowań, które sam jako kierowca przejawiam, wymagam w jakimś stopniu od innych.
Bardzo dyplomatyczna odpowiedź. Miasto jest dla ludzi: ulice dla samochodów, chodniki dla pieszych.
Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby np. w Bydgoszczy na ul. Fordońskiej ludziska sobie beztrosko przechodzili przez ulicę. I nie ma co tutaj bronić pieszych.
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Jozin Nakło jest specyficznym miastem. Tam ludzie samochody rządzą się swoim prawami. Jedno co pewne aut jest co raz więcej i jest ciężko się poruszać po mieście. Dlatego od dłuższego czasu wole sobie zaparkować koło jednego z dyskontów i pozałatwiać swoje sprawy piechotą.
No niestety budowa obwodnicy jest koniecznością, tylko pytanie na ile odciąży ścisłe centrum...
W soboty i o 15 to i tak będzie dalej to samo. A jeśli ktoś ma sprawę do załatwienia w tym właśnie czasie to polecam rower świetnie się sprawdza no i jesteśmy szybciej niż samochodem.
Huh, co tu dużo pisać. Jazda samochodem ulicami centrum Nakła to naprawdę wielkie wyzwanie. Prawdą jest, że jadąc od miejsca, gdzie jest WBK, do mniej więcej placu Konopnickiej trzeba mieć oczy dookoła głowy (i samochodu). Jednak pieszych nie można winić o wszystko. Wszystkie polskie miasta nie były raczej budowane z myślą o samochodach. Nie takiej ilości. Dlatego samochodów przybywa, parkingów raczej nie, dróg poszerzyć nie można. Jesteśmy w martwym punkcie. A żeby dostać się np. na ulicę poznańską, jadąc do Paterka, Kcyni, Szubina, cokolwiek mamy tylko jedno rozwiązanie. Kochane, newralgiczne skrzyżowanie na Rynku. Uważam, że obwodnica jest bardziej niż konieczna.
Ale tak nas, nakielan, już chyba przyzwyczajono, że ulica jest mała, to można "czmychnąć" na drugą stronę, Przyznaję, że mi też się to zdarza, staram się jednak pamiętać o zmotoryzowanych i krążyć po pasach
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pon 03 Maj, 2010 21:48
Mamy problem, bo Nakło jest miastem "przejściowym" - już nie mała wioseczka, ale jeszcze nie city. Gdyby tak dobić do 50k, może 100k mieszkańców, to zaręczam że POLOmarket i Biedronka na Gimnazjalnej wyprowadziłyby się dalej niż Tesco.
Wtedy znaczna część ruchu samochodowego (przyjezdnych klientów nakielskich marketów) przeniosłaby się na obrzeża centrum.
Zresztą ostatnio przeglądałem zdjęcia starego Nakła (temat na osobny wątek) i powiem na razie jedno: sto lat temu niemożliwym było, by taki kawał ziemi w takim miejscu jak kiosk obok POLO czy (częściowo) "Betlejemka" (wschodnia ściana Rynku) leżały niemal odłogiem., a naprzeciw liceum (wtedy - męskiego gimnazjum) przeznaczyć na sklep o takiej powierzchni...
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
A ja jestem przekonany, że nie wyprowadziłyby się. Najlepszy przykład: Bydgoszcz. Praktycznie przy każdym rondzie lub skrzyżowaniu, gdzie jest wielki ruch masz super i hipermarkety: Rondo, MediaMarkt, Focus, Galeria Pomorska, Drukarnia, itp., itd.
Markety to pieniądze. Podejrzewam, że gdyby nakielskie markety miałyby się przenieść gdzieś daleko (np. koło obwodnicy) to raczej nigdy by się na to nie zgodziły. Straciłyby co najmniej 50% niezmotoryzowanych klientów.
_________________ Zanim stworzysz temat lub wypowiesz się w jakimś wątku przemyśl dokładnie, co chcesz przekazać światu i czy Twój post ma jakąś wartość.
---
Blog Kupowanie, Najlepsze blogi o pieniądzach, Firma MIKRO
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 232 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Wto 04 Maj, 2010 10:59
jozin napisał/a:
A ja jestem przekonany, że nie wyprowadziłyby się. Najlepszy przykład: Bydgoszcz. Praktycznie przy każdym rondzie lub skrzyżowaniu, gdzie jest wielki ruch masz super i hipermarkety: Rondo, MediaMarkt, Focus, Galeria Pomorska, Drukarnia, itp., itd.
Nieco inna skala - i to nie tylko sklepów, a raczej ulic. Ja bym to porównał (w nakielskich warunkach) do postawienia marketu na terenie WSTW (naprzeciw środkowego przejazdu kolejowego). Zauważcie przy jakich bydgoskich ulicach są te centra. A obecna lokalizacja np. POLOmarketu to tak jakby wstawić go w sąsiedztwie Wyspu Młyńskiej (wiem, że jej wartość dla Bydgoszczy jest większa niż ścisłego centrum dla Nakła, ale czy nie aby dlatego, że u nas rewitalizacja jest raczej niemożliwa?)
jozin napisał/a:
Markety to pieniądze. Podejrzewam, że gdyby nakielskie markety miałyby się przenieść gdzieś daleko (np. koło obwodnicy) to raczej nigdy by się na to nie zgodziły. Straciłyby co najmniej 50% niezmotoryzowanych klientów.
Zgoda lub niezgoda może mieć miejsce w na pół autorytarnej gminie. W sytuacji przejrzystego funkcjonowania samorządu, to tylko kwestia priorytetów, wyrażanych przez pieniądze lub wręcz uchwały rady: czy Biedronka po drodze z pracy jest taką świętością, że nawet na jej "dworkowaty" budynek musimy się zgadzać, czy może pozwalamy na taką inwestycję, ale dbając o wizerunek "starówki" wymuszamy inny typ zabudowy (w Toruniu czy Chełmnie te dyskonty funkcjonują wewnątrz kamienic, w samym historycznym centrum). Spójrzmy też na lokalizacje inne - Tesco, Varia na Jackowskiego - i widzimy, że to nie wokół Rynku musimy robić "sztuczny tłok" kierujący się do niedopasowanych budynków dyskontów i marketów. Tylko że nie możemy liczyć, że to inwestorzy, niczym nie przymuszani, sami zadbają o nasze miasto.
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum