Od pierwszego stycznia 2011 roku ulegną zmianie taryfy KPWiK Nakło Sp. z o.o., za wodę, ścieki sanitarne oraz inne opłaty.
Nowe stawki Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Nakle nad Notecią Sp. z o.o. są o kilka procent wyższe od dotychczasowych i obowiązywać będą przez cały 2011 rok. Netto za metr sześcienny wody będziemy płacić 2,6 zł, za ścieki sanitarne – 4,6 zł.
Ponadto cennik obejmuje inne opłaty – np. za odprowadzanie wód deszczowych i roztopowych, za czynności odbioru technicznego.
No link odnoszący się do taryf, to tak jakby psu z gardła wyjąć Czy KPWiK nie mogło przesłać do urzędu oryginalnego dokumentu (np. jako Word czy PDF ), może to zbyt skomplikowane dla naszych urzędników, ale nie o tym chciałem napisać.
Ale może ktoś będzie umiał mi wyjaśnić z Tabeli 2 pozycję 2 2. stawka opłaty abonamentowej w tym: 2,25zł/miesiąc netto
- stawka opłaty abonamentowej za rozliczenie 2,25zł/miesiąc netto
Czy mam rozumieć że KPWiK robi ten sam szwindel jak Wodociągi Szubin... czyli bierze opłatę za wystawienie rachunku To tak jakbyśmy poszli do sklepu coś kupili, a sprzedawca wystawiłby nam dodatkową opłatę za fakturę VAT
a jeszcze na dokładkę przytoczę wypowiedź burmistrza
http://naklo.pl, z dnia 17.11.2010r. napisał/a:
Poniżej prezentujemy treść oświadczenia Burmistrza Miasta i Gminy w Nakle nad Notecią.
Od szeregu tygodni w lokalnych mediach można zaobserwować wzmożony atak na moją osobę, Urząd Miasta i Gminy w Nakle oraz niektóre jednostki podległe Gminie Nakło. Szczególnie celuje w tym Nakielski Czas, który krytykanctwo, pomówienia i bezczelne kłamstwa przedkłada nad rzetelne dziennikarstwo.
Ostatnim przykładem tego jest kompromitujący gazetę artykuł z 18 listopada na temat stawek za wodę i ścieki Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Nakle. Zawarte w artykule kłamstwa wynikają nie tyle z indolencji autora, Kazimierza Grzechowiaka, ukrywającego się pod pseudonimem „Re”, ile z udawania, że nie zna przepisów ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.
Po pierwsze, kłamstwem na użytek kampanii wyborczej jest, że nowe stawki za wodę i ścieki miały być ogłoszone społeczeństwu po wyborach samorządowych. Zgodnie z ustawą, jak co roku, zarząd KPWiK Nakło przesłał propozycje stawek do Burmistrza na minimum 70 dni przed planowanym ich wejściem w życie. Dodatkowo Zarząd przedstawił te taryfy Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Nakle. W tym momencie była to już informacja jawna, a stało się to w październiku. Jako Burmistrz dokonałem analizy taryf i wskazałem swoje uwagi, dzięki czemu zarząd spółki dokonał autopoprawki i obniżył znacząco zaproponowane stawki.
Niewtajemniczonym, szczególnie dziennikarzom Nakielskiego Czasu na czele z redaktorem naczelnym Kazimierzem Grzechowiakiem, wyjaśniam procedurę ustalania taryf za wodę i ścieki. Wniosek opracowuje zarząd spółki. Na minimum 70 dni przed planowanym ich wejściem w życie przedstawia go burmistrzowi. Integralną częścią wniosku jest kalkulacja cen i stawek opłat oraz aktualny plan. Burmistrz za pomocą specjalistycznych służb dokonuje weryfikacji – sprawdza, czy taryfy i plan zostały opracowane zgodnie z przepisami ustawy i weryfikuje koszty pod względem celowości ich ponoszenia. Zaopiniowany wniosek burmistrz przesyła przewodniczącemu rady miejskiej. Rada miejska musi podjąć uchwałę na minimum 45 dni przed planowanym ich wejściem w życie. Jeżeli tego dnie zrobi, to zaopiniowany przez burmistrza wniosek zarządu spółki wchodzi w życie po 70 dniach od złożenia go burmistrzowi. Procedurę trzeba powtarzać co roku, gdyż stawki obowiązują przez jeden rok. W przypadku KPWiK Nakło przyjęło się od lat, że ich zmiany dokonuje się od stycznia.
Po drugie, nieprawdą jest twierdzenie, że dzięki gazecie doszło do autokorekty taryf. Zarząd przedstawił swoje propozycje, bo chciał w ciągu jednego roku wykonać wiele zadań. Ja na to się nie zgodziłem i zaproponowałem zmniejszenie ich zakresu. Na to przystał zarząd spółki i dokonał autokorekty. Kłamliwe publikacje w gazecie nie miały dla tej kalkulacji żadnego znaczenia.
Po trzecie, wierutnym kłamstwem jest twierdzenie, że burmistrz i prezes „zapomnieli chyba, że na finansowanie rozwoju infrastruktury wodociągowej można sięgnąć po środki finansowe zewnętrzne”. Otóż za mojej kadencji, dzięki środkom zewnętrznym, powstały w Nakle: sieć wodociągowa i kanalizacja sanitarna w ulicy Polnej, kanalizacja deszczowa i sanitarna w ulicy Długiej. Po czterdziestu latach oczekiwań, kanalizacji sanitarnej i deszczowej wreszcie doczekają się mieszkańcy ulicy Tuwima w Nakle. Tylko ta ostatnia inwestycja pochłonie 3 miliony złotych, a pochodzą one z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
W artykule pada też stwierdzenie, że poprzedni prezes KPWiK Nakło Adam Szumlas dokończył budowę stacji uzdatniania wody za środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Gazeta celowo przemilczała fakt, że o procedurę pozyskania tych pieniędzy rozpoczął poprzedni prezes spółki Bronisław Mogiełka.
Wszystkich tych faktów redaktor naczelny nie sprawdził przed publikacją, co jest już normą dla tej gazety i lekceważeniem prawa prasowego, które nakłada obowiązek szczególnej staranności i weryfikacji informacji.
Swoją drogą dlaczego tyle emocji budzą stawki za wodę i ścieki KPWiK Nakło, podczas gdy ta sama gazeta przemilczała podwyżki stawek dokonane przez KPWiK Szubin w połowie tego roku na wsiach naszej gminy. Dla porównania metr sześcienny wody od lipca tego roku na terenach wiejskich Gminy Nakło wynosi 2,95 zł. Tyle trzeba zapłacić spółce w Szubinie. Mieszkańcy Nakła nakielskiej spółce płacą obecnie 2,61 zł. A więc mieszkańcy wsi już teraz płacą więcej.
Dlaczego wtedy gazeta Nakielski Czas nie rozpętała histerii w sprawie podwyżek dla mieszkańców wsi, tak jak to czyni w przypadku propozycji spółki nakielskiej? Niech każdy sam sobie na to pytanie odpowie, bo dla mnie cel takich kłamliwych publikacji jest jeden – zdyskredytować moją osobę w kampanii wyborczej. Myślę, że czytelnicy tej gazety są na tyle inteligentni, że zorientowali się jaką opcję i jakiego kandydata promuje redakcja Nakielskiego Czasu.
Szczególnie chodzi mi o tekst który podkreśliłem i ten na zielono. Nie chciałem tego listu umieszczać wcześniej, aby nie być posądzony o jakieś sympatie polityczne (forum było i będzie niezależne), ale się troszkę wzburzyłem. Wychodzi, że burmistrz miał gdzieś swoich obywateli/mieszkańców, którzy mieszkają na wsi a zaopatruje ich w wodę Szubin, skoro jest Burmistrzem Miasta i Gminy, to jak się zainteresował stawkami dla miasta, to czemu nie uczynił to w stosunku do wsi
Panie Napierało, mam nadzieję, że Pana podejście będzie inne.
W piętek rada nadzorcza Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Nakle odwołała prezesa Marka Siedleckiego. Powody odwołania dla prezesa są absurdalne.
8 kwietnia rada nadzorcza odwołała Marka Siedleckiego z funkcji prezesa zarządu KPWiK. Na razie obowiązki przejęła Krystyna Gaitkowska - członkini dwuosobowego zarządu. Rada swoją decyzję argumentuje brakiem umiejętności współpracy Marka Siedleckiego z Krystyną Gaitkowską. Konflikt miał się zaostrzyć w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy. - Czy nie ma to związku ze zmianą władzy w gminie?- pytamy przewodniczącego Lechosława Dreagera. - Choć może to tak wygląda, to nasza suwerenna decyzja. Prezes nie mógł się odnaleźć w wieloosobowym zespole, wolał zarządzać jednoosobowo.
Drugą przyczyną odwołania było wyrażenie zgody na niezgodność treści projektu aktu notarialnego z wcześniej dokonanymi ustaleniami określonymi w piśmie spółki, co mogło przynieść spółce straty. Sprawa dotyczy uzbrojenia gruntów przy Staszica/Olszewskiej - wyjaśnia Dreager. Według prezesa Siedleckiego zarzuty są absurdalne. - Od 30 lat pracowałem na kierowniczych stanowiskach w korporacjach, spółdzielniach, przeszedłem kilkadziesiąt szkoleń. Z każdą firmą rozstawałem się w sposób elegancki. Tu odwołano mnie tak, jakbym był całkowicie nieudolny - wyjaśnia. - Jak ktoś chce psa uderzyć, to kij zawsze znajdzie - pointuje. Byłego prezesa niepokoi jeszcze jedna kwestia. - Od piątku firma jest sparaliżowana, panuje bezkrólewie, bo wszystkie decyzje musi podejmować cały zarząd, czyli dwie osoby. Jeśli będzie jakaś awaria, nie będzie miał kto podjąć decyzji. By spółka normalnie funkcjonowała, albo od razu się wyznacza kogoś, albo oddelegowuje się osobę z rady nadzorczej - tłumaczy. Prezes Siedlecki nie ukrywa, że chciał odejść z firmy z powodów zdrowotnych, a największy zawód sprawił mu sposób odwołania. - Przez ten rok, kiedy byłem prezesem, udało się wyprostować kilka spraw i zrobić porządek w różnych dokumentach, które były czytelne i jasne. Wiadomo było, co jest już zrobione, a co nie i z czego musi wywiązać się zarząd. Widać w mętnej wodzie się lepiej pływa - tłumaczy. - Prezes chciał odejść już w styczniu, lecz na moją prośbę zgodził się zostać. Odwołanie go przez radę było ich niezależną decyzją. Nie ukrywam, że będę chciał mieć wpływ na wybór nowego prezesa - wyjaśnia burmistrz Sławomir Napierała. Kto zastąpi Marka Siedleckiego? - Jeszcze nie wiemy. Pod koniec przyszłego tygodnia zwołamy posiedzenie rady nadzorczej, by się zastanowić. Na pewno rozpiszemy konkurs. Raczej nowa osoba będzie z zewnątrz, chyba że przystąpi do niego pani Gaitkowska i wygra - dodaje Dreager.
Monika Woś/GS
Czyli kto za wymianę Prezesa zapłaci Pani Pan i ja...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum