Wysłany: Wto 07 Wrz, 2010 19:16 (NIE)bezpieczne place zabaw
Bezpieczeństwo dzieci powinno być priorytetem naszego miasta, ale chyba nie jest. Patrząc na stan niektórych placów zabaw (wołających o pomstę do nieba) można dostać ostrego ataku czegokolwiek.
Osobiście pisałam do wielu oddziałów i urzędów w Nakle w sprawie placu zabaw na osiedlu Łokietka, przy blokach 12 i 13, ale otrzymywałam tylko odpowiedzi typu "sprawa przekazana dalej. Na pewno coś z tym zrobimy". Jestem tym zbulwersowana, ponieważ nie ja pierwsza pisałam w tej sprawie. Wysyłano petycje, listy, żądania, skargi... a urząd jak nic nie ruszył, tak nie ruszył. O, przepraszam, ew. odmalował czy wyrzucił połamane huśtawki. Ostatnio nawet na dwie słabsze nogi domku drewnianego przybito metalowe usztywnienie. Nie wiem do czego ma prowadzić ta polityka. Ten plac zabaw ma już lat 11, sypie się, koniki mają porozrywane głowy (śruby nie trzymają głów i ogonów sztywno - nie trudno o gąga w nos czy wysadzenie w kość ogonową), piaskownica bardziej przypomina śmietnik. Sam plac, chociażby z przyczyn umiejscowienia powinien być ogrodzony (już nawet nie biorąc pod uwagę ustaleń prawnych mówiących, że plac zabaw MUSI być ogrodzony) najzwyczajniej w świecie stoi sobie przy skarpie bez niczego. Opieka rodzicielska oczywiście musi być, ale wypadki też się zdarzają (tfu, tfu...). Domek jest połamany, kilkakrotnie odmalowywany, buja się, drabinki mają powyłamywane stopnie i zabite nowymi deskami (ale nikt nie pokwapił się, żeby wyciągnąć resztę starych, straszących drzazgami drążków)...
Cóż, nie wiem co więcej na ten temat napisać. Podejrzewam, że miejsca by nie starczyło. O, może jeszcze słówko o tych uroczych cegłach, które ostatnio znajdowałam w piasku. Musiałam je wyrzucać na dół, żeby dzieci się nie pokaleczyły. Jednego dnia znalazłam nawet porozbijane szkło...
Na listy innych władze odpowiadały coś w stylu"zajmiemy się tym" albo "zawsze możemy plac zabaw usunąć bezpowrotnie. Mieszkańcy skarżą się na hałas", czyli zwyczajne 'łaski bez'.
Wysłany: Czw 09 Wrz, 2010 18:47 Re: (NIE)bezpieczne place zabaw
rozbojniczka napisał/a:
Na listy innych władze odpowiadały coś w stylu"zajmiemy się tym" albo "zawsze możemy plac zabaw usunąć bezpowrotnie. Mieszkańcy skarżą się na hałas", czyli zwyczajne 'łaski bez'.
To ma być bezpieczeństwo? Te dzieci mogą się strasznie pokaleczyć! Czy to tak trudno wywalić stary plac i postawić porządny, nowy, według unijnych norm? =.= Kasa kasą, ale myślę, że warto. Jeśli sąsiedzi narzekają na hałas, to niech się wyprowadzą na odludzie - wszędzie, gdzie są dzieci, jest hałas. Niech nie przesadzają, aż tak uciążliwe to nie jest... Wiem, bo mam 3 letniego brata w domu.
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 230 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pon 13 Wrz, 2010 12:07
Pół-żartem: Polska jak zawsze w tyle. Tutaj akcje pt. "Bezpieczne place zabaw", a za oceanem wręcz przeciwnie - promuje się takie, gdzie dziecko może stłuc kolano lub zedrzeć łokieć, ale nauczyć się, że upadek boli, więc trzeba być ostrożnym. Wiem, że matkom wydam się heretykiem, a na korzyść nie przemawia to, że nie mam dzieci, ale... mi się to wydaje dość rozsądne (są przecież, o zgrozo, miejsca, gdzie do zabawy służy tylko trzepak, kawał łąki i parę drzew, a dzieciom jakimś cudem udaje się uniknąć kalectwa )
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 230 Skąd: Miasto nad Rzeką
Wysłany: Pon 13 Wrz, 2010 21:20
A jakim cudem dziecko nie zabija się w domu, gdzie może wypaść z balkonu, u lekarza, gdzie pełno wręcz niebezpieczeństw (bakterie, leki, chemikalia), jak wreszcie udaje mu się przeżyć na pełnej pędzących samochodów autostradzie?! Ja oczywiście żartuję, ale z drugiej strony rozumiem, że trudno oczekiwać od obcych ludzi (w gminie, spółdzielni) zainteresowania bezpieczeństwem nie ich dzieci. Na wynik głosowania na burmistrza to nie może wpłynąć (pomijając fakt, że to nie jego domena, raczej też nie urzędu gminy - bo wyborcy mogą tego nie wiedzieć) bo za mało istotne, a na wybory zarządów samorządów mieszkańców przychodzi po kilka osób (w moim około 10, większośc na prośbę kandydujących do zarządu osób), w spółdzielni jest pewnie lepiej (z frekwencją, nie świadomością wyborców). Witamy w demokracji!
_________________ "Dziś nie będę trzeźwy, jutro nie będę pijany. Dzisiaj wino, jutro praca"
Imru al-Qajs
No, ale sęk w tym, że są jakieś normy budowania placów zabaw, można to zrobić tak, żeby nie było wręcz utopijnie, ale tak, żeby dziecko nie trafiło do szpitala.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum